DLACZEGO WYBRAŁAM ISLAM? #MYREVERTSTORY

#halal lifestyle #islam #my revert story

zrzut-ekranu-2016-10-08-o-05-40-39

Czym jest dla mnie islam?

Pogłębieniem więzi ze Stwórcą. Walką ze grzesznymi słabościami, które oddalają od życia wiecznego w raju. Nieustająca nauką panowania nad gniewem, tolerancji i manifestacją miłości dla ludzi, roślin i zwierząt.

Czy uważam, że islam mnie zmienił?

Nie. Utwierdził mnie w przekonaniu, że od dziecka intuicyjnie postępowałam w prawy sposób. Pragnęłam żyć według 10 przykazań, ale społeczeństwo miało mi to za złe. Brak zrozumienia wśród rówieśników rekompensowałam izolacją i marzeniami. Rozmawiałam z Bogiem, bo czułam, że nie pasuję do otaczającej mnie rzeczywistości. Nie chciałam pić alkoholu, aby nie łamać prawa. Nie chciałam uprawiać sexu bez małżeństwa, aby nie łamać przykazania. Nigdy nie paliłam, nie zaliczyłam clubu nocnego, pierwszy raz przeklęłam  w gimnazjum. Unikałam kłamstw, co komplikowało życie dorosłych. Byłam uważana za sympatyczną i skromną dziewczynkę. Odhaczyłam wszystkie sakramenty w Kościele Katolickim. Z bierzmowania mam na imię Joanna na cześć walecznej D’arc, która bardzo mi imponowała. Wcześniej zainspirowana Matką Teresą z Kalkuty zdecydowałam się adoptować wirtualnie dziecko, a w przyszłości przyrzekłam czynić więcej pomocy potrzebującym w najuboższych zaułkach świata. Chodziłam do kościoła, choć miejsce to wydawało mi się zbyt chłodne i srogie. Nienawidziłam spowiedzi i przyjmowania ciała Chrystusa przed wszystkimi zgromadzonymi. Amin

Dlaczego wybrałam islam?

Mam wrażenie, że to pytanie padło już kilka tysięcy razy w ciągu tych 5 lat. Odpowiadam bardzo prosto: Kocham Boga!, ale mało kogo to zadowala i wszyscy wyczekują bardziej pikantnych szczegółów. Broniłam się przed ich wyjawieniem, bo obawiałam się braku zrozumienia. Przez pierwsze lata konwersja była tajemnicą, która bardzo mi ciążyła. Chciałam być wolna. Chciałam być sobą. W grudniu ubiegłego roku postanowiłam zaryzykować. Jestem dumna i bardzo szczęśliwa z dokonania słusznego wyboru :) Noszę chustę.

Nie było w moim życiu Araba, nie było fascynacji kuchnią orientu, ani jazgoczącą nutą o habibi z odległej krainy. Jeszcze siedem lat temu islam był mi obojętny, tak jak dziś buddyzm, hinduizm, czy satanizm. Wiem, że istnieją, ale nie czuję potrzeby zagłębiania ich filozofii. O islamie wiedziałam tyle, co przeciętny Jan Kowalski: Allah, Koran, meczet, przed wejściem zdejmują buty i modlą się 5 razy dziennie, wykonując skłony i pokłony. Po za tym po atakach na WWC i ekranizacji „W Pustyni i w Puszczy” kojarzyli się z agresją i krwawą zemstą. Przez wysoką ilość poziomu empatii we krwi bardzo przeżywałam katastrofy, czy strzelaniny w szkołach. Płakałam i modliłam się do Boga o wsparcie dla ofiar.

Kto namówił mnie na zmianę wyznania?

W moim życiu działy się niewytłumaczalne zjawiska. Nazywałam je magią, ale z perspektywy czasu wiem, że to obecność Allah. Od samego początku prowadził mnie za rękę. Przytoczę kilka szczególnych dla mnie wspomnień, które utwierdzały mnie w istnienie wyższej siły, czuwającej nad moim życiem oraz aniołów.

Dzieciństwo. Spacerowałam z mamą po łąkach, mijałyśmy rzeczkę z żabkami. Chciałabym bardzo się nimi opiekować, zabrać je do domu, choć było to daleko. Piechotą około 20 minut. Prosiłam, ale nie pozwolono mi przenosić płazów z ich naturalnego środowiska. Pewnego dnia, po wielu moich prośbach, całe stado żab czekało na schodach pod naszym domu. Życzenie się spełniło wywołując odrazę na twarzach rodziców.

Kolejnym razem. Wrocławskie zoo. Stał automat z biżuterią, podobny do tych z gumami do żucia. Na samym szczycie był pierścionek – najpiękniejszy, który miał spaść dopiero po opróżnieniu niższych poziomów ( niemożliwe ). Poprosiłam Boga o niego i spadł. Byłam taka szczęśliwa. Opowiadałam o wszystkim na bieżąco mamie, ale uważała, że to przypadek.

Nie ma przypadków. Allah wszystko kontroluje i osadza w czasie, abyśmy mogli otworzyć oczy i serce na Niego. Traktowałam go, jak przyjaciela. W późniejszych czasach, na przełomie szkoły podstawowej i gimnazjum ujrzałam znak – anielskie skrzydła. To był 23 grudnia. Od tamtego czasu regularnie czytałam Biblię, interesować się angelologią. W gimnazjum było mi ciężko, a więc więź z Allah nieco osłabła, bo wiek dojrzewania narzucił zmartwienia i cierpienia. W sercu zrodziła się niepewność …

Czy On na pewno istnieje?

Odpowiedź otrzymałam w formie snu. Zobaczyłam postać, którą przybrał specjalnie na to spotkanie. Byłam przekonana, że to nie blef. Od tamtej pory kontaktował się ze mną przez sny, czy to ukazując wybrane fragmenty z przyszłości, czy przekazując mi wskazówki do rozszyfrowania i wcielenie w prozę życia. Takie sny mają wyjątkową aurę i nie pojawiają się często.

Z wyprzedzeniem wiedziałam, że Karol Wojtyła umrze, czy że wyprowadzę się do stolicy! A w tamtych czasach marzyłam o studiach w Łodzi lub Krakowie. Wróciłam do zgłębiania religii katolickiej, przez co odkryłam ile jest w niej naleciałości z pogańskich czasów. Jezus Chrystus nigdy nie był dla mnie bogiem na równi z jego ojcem, ale bardzo go kochałam. Był wzorem do naśladowania.

W liceum zakończyłam edukację religijną. Czasy depresji i początki anoreksji skutkowały oddaleniem się od praktykowania. Uważałam, że wystarczy mi, że wierzę. Kiedy nastały ciężkie czasy, wróciłam do Boga o wsparcie. Potrzebowałam odzyskać utraconą więź. Nie chciałam cofać się wstecz.

Zapytałam się Boga, jaką drogę powinnam obrać?

I przyśnił mi się sen, a w nim trzy księżyce. Wykorzystując internet natrafiłam na historię Aishy, która opisywała go w ten sam sposób.

zrzut-ekranu-2016-10-08-o-22-57-02

Byłam naprawdę zdziwiona! Pomoc wyszukiwarki internetowej nakierowała mnie na islam! No nie, to chyba jakaś pomyłka – tak sobie wtedy pomyślałam i dałam sobie spokój.

Wieczorem ponownie zapytałam się Boga, jaką ścieżkę duchową powinnam iść, aby zbliżyć się do Niego? W następnym tygodniu szukałam książki na historię sztuki w domowej biblioteczce i znalazłam Koran. Tak, on tam był całe życie, bo był częścią kolekcji o religiach świata, ale nigdy go nie zauważałam. Spadł na podłogę. Podniosłam i z ciekawości otworzyłam, przekartkowałam i odłożyłam. Wybrałam lżejszą lekturę, życie proroka Muhammada i poszłam do szkoły. To musiała być 2 klasa liceum plastycznego. Czytałam tą książkę na wszystkich przerwach, aby dowiedzieć się czegoś o tym mężczyźnie. Od tamtej pory dostrzegałam więcej takich znaków, ale uparcie je odtrącałam. Nasilały się …

W trzeciej liceum poznałam Shaikhę na stronie poświęconej miłośnikom japońskiej subkulturze. Bardzo się polubiłyśmy. Wymieniałyśmy informacjami z życia, aż okazało się, że ona jest muzułmanką! Wykorzystałam okazję i wypytałam o wszystkie zagadnienia, stereotypy i wątpliwości, co do dogmatów jej wiary. W końcu zrozumiałam, że islam to prosta droga do wielbienia Jedynego Boga, który tak się składa, że w języku arabskim nazywany jest Allah. Byłam naprawdę zaskoczona.

Przez dwa lata zgłębiałam temat, a moje serce coraz bardziej otwierało się na ten przekaz. Bałam się, że nie dam rady zmierzyć się z niechęcią skierowaną do wyznawców. Nie podobały mi się niektóre pomysły, chociaż pojęcie hidżabu występuje również w Nowym Testamencie, czy Torze. Czułam, że to właściwa droga, ale odkładałam podjęcie tej decyzji na zakończenie liceum.

Chrześcijaństwo było dla mnie nazbyt zagmatwane. Brakowało mi w nim logiki i zrozumienia. Judaizm wykluczał Jezusa, a bardzo go kochałam i nie chciałam go odtrącać. W Islamie Allah przedstawia go, jako Mesjasza, ale człowieka. Sięgając pamięcią nie przypominam sobie, aby prośby skierowane do niego zostawały zrealizowane. Jest jeden Bóg i tylko mu należy się cześć. Tego chciałam się trzymać. Pierwsze przykazanie w oryginale.

W czwartej klasie, na początku kalendarzowego roku wypowiedziałam wyzwanie wiary: Wierzę, że nie ma innych bóstw poza Jedynym Bogiem , a Prorok Mahomet jest jego ostatnim prorokiem. Pierwszej modlitwy nie zapomnę do końca życia :) Poczułam niesamowitą energię. Więź z Allah! Czułam jego obecność. Stał obok mnie. Do dziś często płaczę, podczas pokłonu. To moment pokory i oddania mu największej czci.

Skąd wiem, że Allah istnieje?

Słucha moich pragnień i spełnia je. Im więcej w moim sercu pokory, wdzięczności i poddania się Jego wytycznym, tym więcej zauważam błogosławień i prezentów. Wspiera mnie w trudnych momentach. Potrafi w sekundę zdjąć z mojego sumienia cierpienie. Chroni mnie przed złymi ludźmi.

Moim największym marzeniem jest dostąpić zaszczytu Nieba i podziękować mu osobiście. In sha Allah