Wizyta w warszawskiej restauracji „Ambasada”!

#ambasada #raw&the city #warszawa
SAMSUNG CAMERA PICTURES

SAMSUNG CAMERA PICTURES

SAMSUNG CAMERA PICTURESSAMSUNG CAMERA PICTURES

W przerwie pomiędzy obroną, a ogłoszeniem wyników, wybrałam się z mamą na obiad do restauracji „Ambasada”. 

Mieści się ona na ulicy Foksal 1, więc całkiem niedaleko Nowego Świata i Chmielnej.

Lokalizacja lepsza, niż Surya, ale i tak żywego ducha tam nie zastałam. Oj, to pewnie nieodpowiednia pora była!

Miejsce niezwykle wytworne. Restauracja ulokowana w zabytkowej kamienicy, ale nieco zbyt skryta i nieśmiała.

Trochę się nabrałam, bo nie jest to wyłącznie raw restauracja, a kuchnia jarska z kilkoma propozycjami kuchni witariańskiej.

SAMSUNG CAMERA PICTURESSAMSUNG CAMERA PICTURESSAMSUNG CAMERA PICTURESSAMSUNG CAMERA PICTURESSAMSUNG CAMERA PICTURESSAMSUNG CAMERA PICTURESSAMSUNG CAMERA PICTURES

Dla każdego z nas raw food jest symbolem czegoś innego. Dla mnie to lepsze życie i zdrowie. Luksus XXI wieku.

Wystrój wnętrza dopasowany jest dokładnie do mojego wyobrażenia klienteli, tego stylu żywienia.

Prosto, przytulnie i elegancko.  Plus za roślinne akcenty. Zakochałam się w ich lampach i bajeranckiej toalecie!

SAMSUNG CAMERA PICTURES

Karta mnie nieco zawiodła, bo do wyboru miałam: burgera, spaghetti i lasagne. Z dań wytrawnych, typowo obiadowych.

Zamówiłam burgera, mama wybrała lasagne. Na deser po szarlotce. Pierwsza wizyta, więc nie ma co ryzykować w ciemno.

Na początek dostałyśmy mini przekąskę w postaci pasty z warzywami, pokrojonymi w słupek. Słodka była.SAMSUNG CAMERA PICTURES SAMSUNG CAMERA PICTURESSAMSUNG CAMERA PICTURESSAMSUNG CAMERA PICTURES

Burger podany – wyglądał świetnie! Smakował równie dobrze, bo kotlecik nie był ani za suchy, ani za słony, ani za pikantny.

Do tego fytki z kalarepy ( tak mi się przynajmniej wydawało ) i powtórka przystawki.

Nie spodobała mi się jedynie ta zastawa. Wolałabym gładki, płaski talerz, niż taki półmisek z falowanym brzegiem.

SAMSUNG CAMERA PICTURES SAMSUNG CAMERA PICTURESLasagna również wyglądała bardzo zachęcająco, ale mojej mamie smakowała średnio.

Uznała, że jest w niej kupna pasta z suszonych pomidorów, którą często jada. Wstrzymam się od opinii, bo nie lubię cukinii.

1sfsdss

Po obiedzie przyszła pora na deser, czyli pyszną raw szarlotkę i świeżo wyciskany sok z pomarańczy!

Pięknie podane na talerzykach, do których przyklejone zostały korkowe stożki / kubeczki. Bajkowa aranżacja i miły chef.


 

To idealne miejsce na spotkanie z przyjaciółką, czy randkę z ukochanym, z dala od zgiełku miasta i głośnej muzyki.

Jeśli będę w okolicy, to wrócę tam spróbować raw sernika, a tymczasem czekam na poszerzenie oferty basic.