Rozstrzygnięcie Zielonego Konkursu

#konkurs

Ah, nadszedł czas ogłoszenia wyników konkursu, który miał zmotywować do picia zielonych smoothies.

Wybrałam i nagrodziłam pracę, która wyróżniła się na tle innej, dużym zaangażowaniem i pomysłowością.

Ewa Bocheńska napisała piękną rymowankę, którą nagradzam książką i pudełkiem słodkich kuleczek.

Proszę o skontaktowanie się ze mną w celu ustalenia adresu wysyłki. Bardzo dziękuję za udział!

    

Droga Viki! Dzięki Tobie mnóstwo sił, energii mam, 
Bo owoców oraz warzyw moc prawdziwą teraz znam.
” Zielone wyzwanie”  było tym czego potrzebowałam, 
Choć przed wzięciem w nim udziału wątpliwości wiele miałam.

,,Same liście i owoce? Nie wytrzymam, z głodu padnę!”

Ale każda z nas by chciała mieć paznokcie, włosy ładne…

Pomyślałam: ,,A… spróbuję! Skoro inni dają radę

To mnie też się musi udać.” I tak poszłam za przykładem.

A chociaż zdrowy tryb życia towarzyszy mi na co dzień

Bałam się, że będę ciągle w złym humorze i o głodzie.

Jakież było me zdziwienie, gdy przez pierwsze dni wyzwania
Gotowa na złe przeżycia nie odczułam oczyszczania.

Żadne bóle, osłabienie czy inne dolegliwości

Za to uśmiech na mej twarzy od samego ranka gościł.

Drugi tydzień nieco gorszy, bo pojawił się ból głowy
Lecz przetrwałam, bo wiedziałam, że to objaw prawidłowy.

Wciąż na samych smoothies dzielnie trwałam…jakoś żyłam!

A tak na samym początku pełna o to obaw byłam 

Choć przepisów wiele miałam na zdrowe, surowe cuda

Chciałam sama popróbować. ,,Może >>na oko<< się uda!”

Choć dwa razy się zdarzyło, że smoothie wylać musiałam
Nie poddałam się, robiłam. Udowodnić sobie chciałam,

że dam radę, wytrwam miesiąc, z satysfakcją spojrzę w lustro.

Może ujrzę tam nareszcie smukłe i ponętne bóstwo? 😛

Tak metodą prób i błędów nauczyłam się co łączyć,
By ze smakiem i uśmiechem pyszny mus ze szklanki sączyć.

Zakupiłam też produkty, których wcześniej nie poznałam:

Goji, chia, maca, karob do jadłospisu dodałam.

Szczyptę cayenne czy imbiru także czasem dorzuciłam 
I przez to swój metabolizm jeszcze bardziej podkręciłam.

Spirulina i chlorella, łyżeczka jęczmiennej trawy

Były często składnikami mej witaminowej strawy.

Świeżo wyciskane soki oraz woda kokosowa

Dały więcej możliwości- wnet paleta smaków nowa!

Spróbowałam rabarbaru po raz pierwszy w tymże czasie

Przekonałam się, że nawet to warzywo spożyć da się.

I mimo, że nie raz jeden chciałam same pić owoce

Ciągle pilnowałam tego, żeby naśladować wzorce.

Zawsze do owoców liście: szpinak, roszponka, sałaty

I zauważyłam zmiany: same plusy, żadne straty.

Energia mnie rozpierała, że aż sama się dziwiłam
Gdy po całym dniu z uczelni do mieszkania przychodziłam.

Zawsze dużo spać musiałam, żeby się zregenerować,

Teraz po kilku godzinach wstając mogłam świat zwojować!

Cera też się poprawiła, choć wciąż nie ma rewelacji

Lecz ja raczej pod tym względem nie osiągnę satysfakcji 

Włosy połysku nabrały, płytka paznokcia mocniejsza

Obwody ciała zleciały, jestem więc siebie pewniejsza!

Delikatna, gładka skóra jest teraz na moim ciele

Jak gdybym całymi dniami w mleku miała brać kąpiele.

I do trzeciego tygodnia tak mi miło czas ten leciał

Aż tu nagle się pojawił i ból gardła i kichnięcia.

Przeziębienie i to w maju! Pomyślałam więc tym tokiem,

Że to całe picie ,,soczków” wyszło mi po prostu bokiem.

,,Pewnie mi odporność spadła, przecież nie jem nic innego

A niby owoce pełne są waloru zdrowotnego”

Nie skończyło się porażką, nie rzuciłam ja wyzwania,
Gdyż natychmiast przyszła inna, dobra myśl opamiętania:

,,Może teraz się organizm w taki sposób chce oczyścić.

Może choroby wychodzą… nie! nie rezygnuję z liści!”

Już po kilku dniach ból gardła ani katar nie istniały.

Za to ja przeszłam do końca przez etap wyzwania cały!

Nie przypuszczałam z początku, że tak pójdzie to bez trudu

Przedtem pewnie brałabym to w kategoriach cudu!

Nigdy głodna nie chodziłam, a ubrania są luźniejsze

Mam też chęci na słodycze dużo, dużo, duużo mniejsze.

Choć bywały gorsze chwile, to ten czas minął wspaniale

No a wzięcia w nim udziału nie żałuję teraz wcale!

Pełna jestem optymizmu i zapału, by spróbować
Na stałe do jadłospisu zielone smoothie wpasować.

Bo są pyszne, bo są zdrowe zdrowe i łatwiutkie w przyrządzeniu,
A to zbudzić może chęci w każdym kulinarnym leniu.

By utrzymać w zdrowiu, szczęściu i kondycji swój organizm,
Teraz wiem, że rozwiązaniem najlepszym jest witarianizm!