WITARIANKA NA TENERYFIE #2

#raw&the world #tenerife #teneryfa
Druga część foto relacji z Adeje.
Przypuszczam, że bardziej interesuje Was co tam jadłam, niż co widziałam, ale i tak pokaże wszystkiego po trochu.
Lubiłam wracać w tą kwiecistą alejkę. Ostatniego wieczoru, zerwałam kilka różowych główek. Oderwałam płatki. I dodałam do kąpieli. Dodatkowo wlałam do wanny wodę różaną, którą używam jako tonik.
Fotografuję sceny, które mnie inspirują oraz odpowiadają mojej koncepcji estetyki i piękna. Wolę zdjęcia od natłoku słów.
 Pałac z piasku! Nietrwała konstrukcja, ale to dodaje magii i podziwu dla artysty, który się podjął tego wyzwania i trudu. Syzyfowa praca.
Kapliczka Marii i palma uginająca się od daktyli.
Wegetariańskie opcje na Teneryfie są, ale urodzaj surowych owoców i warzyw przykuwa większą uwagę. Mało jest opcji dla wegan, którzy odżywiają się gotowanym / przetworzonym pożywieniem. Tenerfya to raj dla witarian i frutarian.
Miejscowa piekarnia, połączona ze smoothie barem – zwanym barem z sokami. W piekarni był tylko chleb z wegańskich opcji, ale ja skupiłam się na opcji raw.
Mieszkańcy wyspy trwają w błędzie i mylą znaczenie słowa „sok” ze „smoothie”.Jakie było moje zdziwienie, kiedy po zamówieniu soku z melona i ananasa, dostałam smoothie. Wyjątkiem są soki z marchwi, bo np. pomarańcze również miksują w blenderach.
A to kilka wegańskich posiłków ( śniadania i kolacje ) z hotelu Troya. Ziemniaki zapiekane w skorupkach i soli to przysmak wysp kanaryjskich.
Jeśli macie możliwość skorzystania z wyżywania w hotelu- wybierzcie szwedzki stół. Zawsze ( powinna ) pojawić się kolorowa gama surówek, sałatek, warzyw i owoców.